Historia alergii na chininę

w końcu pokonałem szanse w Holandii:

w kwietniu 2008 roku odbyłem pierwszą podróż do Holandii, ponieważ ta dziwność zaczęła się w 2006 roku i wróciłem do domu bez żadnych problemów! Czy byłem na oczyszczaniu, czy coś innego, co wyeliminowałem? Czas pewnie powie …

… ale i tak to jeszcze nie koniec, czy tak?:

potem przychodzi Maj 2008 z kolejnym epizodem w New Jersey. Poziom frustracji jest tak wysoki jak zawsze i kiedy myślę, że jestem całkowicie zagubiony, moja żona ratuje mnie z Pomocą House ’ A, M. D.

moja żona oglądała House, MD, Sezon 4, Odcinek 14 – „Living The Dream” i w jakiś sposób połączyła reakcję alergiczną, która nie miała żadnych objawów, które miałem, ze źródłem reakcji jest coś, co widziała innego dnia, jak ktoś przygotowywał sangrię. Patrząc wstecz na wszystkie notatki, które zrobiłem w moim osobistym dzienniku, w końcu udało nam się połączyć kropki. Za każdym razem, gdy zdarzyło się to w New Jersey, miałem trochę sangrii, którą nasz przyjaciel zrobił z jednym specjalnym składnikiem „Tonic Water”. W Holandii kolega w listopadzie 2006 roku zapoznał mnie z czymś, co miałem na prawie każdej podróży powrotnej, z wyjątkiem ostatniej — „gorzkiej cytryny”. Oba te napoje zawierają jeden kluczowy składnik, na który wiem, że jestem bardzo uczulony: chininę!

patrząc wstecz, jak zwykle, łatwo jest nawiązać połączenia. Biopsja do diagnozowania rumienia wielopostaciowego wymienia termin „wykwit lekowy”. Teraz wiem, że termin „fixed drug eruption” opisuje fakt, że moje „plamy” były zawsze w tych samych miejscach. Nie ma badania krwi na alergię na chininę, o którym przynajmniej wiem. Jednak najstraszniejszym ze wszystkich faktów jest to, że między tonikiem a gorzką cytryną widzi się rozcieńczenia około 40 do 70 miligramów na litr chininy. To jest dosłowna kropla w wiadrze na to, jakie leki profilaktyczne byłyby na malarię. Biorąc pod uwagę podróże, które robiliśmy, przeszedłem na przyjmowanie czegoś takiego ze względu na niskie ryzyko, powiedzmy, regionu, który odwiedziliśmy w Kostaryce, i pomyślałem, że kiedyś w przyszłości będzie to potrzebne, jeśli pójdziemy gdzieś z wysokim ryzykiem. Teraz boję się wziąć cokolwiek na malarię, biorąc pod uwagę rzadkość alergii i rzadkość danych wokół obiektu.

gdyby ktoś mógł dodać kolejne kluczowe spostrzeżenia na ten temat to chętnie bym o nich usłyszał! W międzyczasie, jak zwykle …

Hej tam! Szybka przysługa: jeśli klikniesz klaskanie w dłonie, oznacza to, że więcej osób zobaczy tę historię. To by wiele dla mnie znaczyło. Śledź mnie również na Twitterze i Instagramie. Dzięki! ☺

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.